„Odkryłam, że zawsze mam wybór. Czasem jest to po prostu wybór odpowiedniego podejścia do życia.” 


J. Knowlton

Jestem pewna, że energia mojego dzisiejszego Gościa mogłaby spokojnie rozświetlić całe miasto w sytuacji braku prądu. Zobaczcie sami – zapraszam na niezwykłą rozmowę z makijażystką i stylistką Anią Robak o pasji, kobietach i szczęściu.


[Martyna] – Aniu, powiedz proszę, skąd wzięła się Twoja pasja? Jak długo już malujesz?

[Anna] – Makijaż to jest moja pasja od wieku młodzieńczego. Często, jako młoda dziewczyna, rozmawiając godzinami przez telefon, wykonywałam rysunek oka w bryle na kartce papieru. Na tamten moment, w ogóle nie zwracałam na to uwagi. Póżniej, wykonywałam makijaże na najbliższych – mama, siostra i przyjaciółki – mając jedynie jedną małą paletkę, kilka pacynek i prowizoryczne pędzelki.


@Anna Robak – Make up & Stylist

[Martyna] – Kiedy makijaż nabrał bardziej profesjonalnych kształtów?

[Anna] – Kiedy wyszłam za mąż, zdecydowałam się na akademię wizażu i stylizacji. Nie było to łatwe, bo musiałam to pogodzić z aktualną pracą w aptece, prowadzeniem domu i na tamten moment – miałam małego syna. Ale wszystko jest możliwe, nawet jeśli wydaje się to trudne.

Zakończyłam szkolę dyplomem z celującym wynikiem i wtedy tak naprawdę zaczęła się przygoda wizażowa. Dalej łączyłam ją z pracą w aptece, bo nie zrezygnowałam, dalej pracowałam na pełnym etacie. Żeby to pogodzić, zrezygnowałam ze 100% urlopu wyczpoczynkowego na rzecz wykonywania makijaży. Skutkiem było przemęczenie, ale starałam się łączyć jedną pracę z drugą pracą. Dało się, oczywiście, że się dało.

[Martyna] – Wyobrażam sobie, że ta droga nie była łatwa.

To, do czego doszłam, że stałam się osobą rozpoznawalną, która wykonuje dobrą robotę, to jest zasługa wyłączniej bardzo ciężkiej pracy i poświęceń. Zawdzięczam to mojej rodzinie, która akceptowała brak mamy w domu, brak żony w domu, wykazując olbrzymią wyrozumiałość, bo wiadomo, to miało czemuś służyć. Na początku musiałam bardzo dużo pracować, dużo wyrzeczeń, ale opłaciło się.

[Martyna] – Jesteś w stanie policzyć, ile kobiet już pomalowałaś?

[Anna] – Do dnia dzisiejszego mam wrażenie, że pomalowałam całe mnóstwo kobiet… Uwielbiam wracać wspomnieniami schodząc bardzo daleko w historię kont na portalach społecznościowych, gdzie zamieszczałam zdjęcia swoich prac. Może nie do końca były profesjonalne, ale były. I to uświadamia mi ogrom pracy, wysiłku i ilość kobiet, które przeszły przez moje pędzle, moje dłonie. Odpowiadając na Twoje pytanie, ile kobiet pomalowałam – bardzo, bardzo dużo, grube setki, a może i tysiące? Już teraz sama nie wiem.


@Anna Robak – Make up & Stylist

[Martyna] – Jakie zmiany zauważasz w kobietach po tym, jak zmieniasz ich wizerunek?

[Anna] – Przede wszystkim, kobiety, które wychodziły z mojego salonu były bardziej pewne siebie.

Makijaż to nie tylko makijaż, to też jest taka bardzo personalna terapia. Każda klientka wie, że w trakcie makijażu, czy warsztatu, czy jakiejkolwiek przygody wizażowej, że jestem wyłącznie dla niej.

Często bywało tak, że razem się popłakałyśmy czy śmiałyśmy. Niesamowite relacje i emocje, bardzo prawdziwe. Dzięki temu nawiązuję z klientką więź, zdobywam jej zaufanie. Widzę, że kobiety wychodzą takie pewniejsze siebie, z głową uniesioną do góry. Zawsze się żegnamy mocnym uściskiem, takim, który znaczy – do zobaczenia, wrócę tutaj. To jest dla mnie bardzo ważne i bardzo się dla mnie liczy.

[Martyna] – Ciekawi mnie, co według Ciebie najbardziej wstrzymuje kobiety przed byciem absolutnie pewną siebie, swojego piękna i siły? Przed sięganiem po to, o czym marzą?

[Anna] – To jest tylko i wyłącznie moje spostrzeżenie wyciągnięte z tego, co obserwuję, rozmawiając z kobietami. Mam takie poczucie, że najczęstszym problemem jest brak samoakceptacji lub akceptacji ze strony partnera.

Możliwe, że ktoś w dzieciństwie albo niedalekiej przeszłości, wyrządził kobiecie krzywdę, krytykując ją np. za wygląd zewnętrzny. I tak zostało do dzisiaj. Bardzo często miałam tak, że piękna dziewczyna, przepiękna z naturalnymi piegami, które w ogóle nawet nie podkreślałabym makijażem – absolutnie tylko cudowną szminką i kremem CC – ma traumę z dzieciństwa, bo ciągle była wyzywana od piegusek. I teraz za wszelką cenę chce zakryć te piegi bardzo kryjącym podkładem. Naprawdę to jest bardzo długa terapia, żeby wytłumaczyć, że to jest jej atut, z którego powinna być dumna.

Na szczęście kobiety wpadają w moje ręce. Mam zwyczaj zwracania uwagi na najpiękniejsze atuty każdej kobiety, bo każda z nas je ma, więc podkreślam je jeszcze bardziej makijażem.

Cudownie jest patrzeć, jak kobieta, która wcześniej nie malowała ust, teraz nie wyobraża sobie wyjścia po przysłowiowe bułki bez szminki na ustach. Uważam, że szminka ogromnie dodaje poczucie pewności siebie.

Kobieta marzy, żeby cudnie wyglądać. Takie właśnie poczucie daje moim klientom – jak wychodzą z salonu, to każda czuje się wyjątkowo, indywidualnie. To mnie cieszy. Dlatego kobiety do mnie wracają – to nie są klientki, które mam na chwilę, to są stałe, powtarzające się klientki i wciąż nowe.


@Anna Robak – Make up & Stylist

[Martyna] – Aniu, kto Cię inspiruje, zachwyca?

[Anna] – Właśnie kobiety. Ich niepowtarzalność jest dla mnie zachwycająca. Oczywiście, widzimy na ulicach kobiety, które bardzo inspirują się Instagramem lub innymi portalami, które za wszelką cenę chcą być jednakowe. Ja jednak myślę o kobietach niepowtarzalnych, unikatowych, które czasami nie są świadome swojego piękna, takiego naturalnego piękna.

Zachwycam się tęczówka ich oka, kształtem twarzy, ich uśmiechem. Uwielbiam jak kobiety się uśmiechają, to świadczy o ich pewności siebie, o szczerości i miłości do innych.

Jakbym miała jednym słowem powiedzieć, co mnie inspiruje, to właśnie unikalna, niepowtarzalna uroda każdej kobiety.

Każda z nas ma coś wyjątkowego. Nie lubię powtarzalności, poczucia, że niektóre kobiety kreują się jednym wyrysowanym gdzieś na Instagramie wizerunkiem. Zachwycają mnie kobiety bardzo, bardzo mocno indywidualne.

[Martyna] – Na czym polega Twoja wizja świata, co ukształtowało Twój optymizm? Skąd tyle pasji i energii do życia?

[Anna] – Moja wizja świata to sprawiać, aby każda kobieta wierzyła, że jest piękna i silna. Wtedy szczęśliwi są też jej bliscy, wtedy tworzą cudowną rodzinę. Rodzina jest najważniejsza. To właśnie swojej rodzinie zawdzięczam to, co mam. Ich cierpliwość i akceptacja mojej częstej nieobecności pozwoliła mi pracować, często przekraczając limit normalnej pracy.

Taka jest moja wizja szczęścia i miłości. Często słyszę, że mam moc przyciągania do siebie ludzi. Dlaczego? Myślę, że to właśnie moja pewność siebie, optymizm, energia, szczerość dla innych ludzi. To energia, którą czerpię od innych ludzi sprawia, ze mam tę moc.

Uwielbiam swoje klientki, uwielbiam ludzi, więc ciężko mi, kiedy jest dużo zawiści. Staram się odpychać od siebie tą nienawiść, zło, dzieląc się wciąż swoim uśmiechem. Słyszałam, że mam ładny uśmiech, więc staram się nim zarażać innych. Często słyszę „Anka, ty masz coś takiego w sobie, że chce się na ciebie patrzeć.” Wiem, że uśmiech ma olbrzymią moc.

[Martyna] – A jakie masz marzenie?

[Anna] – Och, tych marzeń jest sporo. Przede wszystkim podróże, których ostatnio bardzo mi brakuje. Podróże w piękne zakątki świata, chciałabym na nie wreszcie znaleźć czas. To pozwala mi zawsze ładować baterie, wtedy jeszcze mocniej bedę realizować się zawodowo, jeśli to oczywiście jest możliwe.

Chcę być zawsze szczęśliwa i tym szczęściem dzielić się z moimi klientkami, z ludźmi w ogóle. Kobiety mnie tak inspirują do tego, że to, co robię ma sens. Widzę, że to, co robię je cieszy.

Kobieta to jest taki moj ideał. To taka postać, wokół której powinno się wszystko kręcić. Dlatego tak bardzo mocno skupiam się na kobiecie, na jej szczęściu.

Jeżeli kobieta jest szczęśliwa to szczęśliwe jest jej otoczenie. A żeby być szczęśliwa, musi czuć się piękna. Dlatego zwracam na to bardzo dużo uwagę.

[Martyna] – Aniu, dziękuję za Twój czas i rozmowę. Uwielbiam Cię za pasję i energię i mam takie życzenie, żeby trafiały do Ciebie te kobiety, które najbardziej potrzebują zastrzyku pewności siebie. Wiem, że im pomożesz.


2 Komentarze

Ewa · Kwiecień 9, 2019 o 6:53 pm

Ania ma w sobie to cos co sprawia ze czytajac ta rozmowe czlowiek usmiecha sie. Chcialabym kiedys trafic na makijaz do Ani napewno bym odepchnela od siebie ta mysl ktora towarzyszy mi od lat ,Niedoskonalos ‚ Aniu zycze ci dalszych sukcesow.

    admin · Kwiecień 15, 2019 o 5:26 am

    Ewa, to prawda! Mam nadzieję, że uda Ci się trafić do Ani, ale nie bądź dla siebie taka surowa z oceną samej siebie. Niedoskonałość jest sexy, zależy kiedy zmienisz podejście. Ściskam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *