[ROZMOWY #4] Sabina Lawrów – Dlaczego Powinieneś Postawić Ten Pierwszy Krok + Jak Znaleźć W Sobie Odwagę

Opublikowane przez Martyna Stepek w dniu

6 min czytania



Każdą chwilę należy przeżywać. Czekanie to grzech.

NEIL GAIMAN

Gdybym miała przestawić dzisiejszego gościa cyklu Rozmowy z Pozytywnymi numerami… użyłabym liczb 63, 6 i 7.


Poznajcie Sabinę. 63 kraje, 6 kontynentów i 7 razy Islandia. Instagramowej społeczności znana jako @samaprzezswiat, w dzisiejszej rozmowie mówi o wolności, przesuwaniu własnych granic i o tym, że ludzie na świecie są dobrzy.

*Uprzejmie ostrzegam, że po przeczytaniu będziesz chciał zabukować bilety gdzieś na koniec świata!


[Martyna] – Sabina, niezły jest Twój podróżniczy licznik. Powiedz proszę, od czego się to zaczęło?

[Sabina] – Wydaje mi się, że potrzeba podróżowania była we mnie od zawsze. Na początku podróżowałam palcem po atlasie, oglądałam dużo dokumentów podróżniczych, np. o Rapa Nui (przypis: rdzenna ludność Wyspy Wielkanocnej), które totalnie działały na moją wyobraźnię. Niestety przez wiele lat nie mogłam sobie pozwolić na to finansowo, a przynajmniej tak sobie myślałam.



Dzisiaj wiem, że można podróżować bardzo niskim kosztem, jeśli tylko się chce. Ograniczenia mamy tylko w głowie. Weszłam na Kilimandżaro i Mount Blanc. Byłam na 6 kontynentach. W sumie 63 kraje. Z kontynentów została mi tylko Antarktyda.


@samaprzezswiat

[Martyna] – Co takiego ciągle pcha Cię w drogę?

[Sabina] – Podróżuję, bo podróż to dla mnie wolność, przestrzeń. Uszczęśliwia mnie to. Jestem wtedy jakby innym człowiekiem, poznaję nowych ludzi, kultury, dużo się uczę, poszerzam horyzonty.

Na co dzień mam normalną, biurową robotę, zajmuję się marketingiem. Godzę to wszystko, bo wyruszam na weekendowe wycieczki, czasami mogę pozwolić sobie na pracę zdalną i zawsze wykorzystuję długie weekendy. Z pracy też dużo podróżuję, więc daje mi to łącznie jakieś 60% czasu poza domem.

[Martyna] – A dlaczego „Sama Przez Świat”, nigdy nie chciałaś z kimś?

[Sabina] – Tak się zaczęło, bo w sumie nie miałam z kim. Jak jechałam ze znajomymi albo rodziną, oni chcieli all inclusive, ja chciałam coś robić. Nie chciałam hotelu i leżenia na plaży, więc zaczęłam jeździć sama.

[Martyna] – 3 najcenniejsze lekcje, których nauczyły Cię podróże?

[Sabina] – Samotne podróże nauczyły mnie odpowiedzialności za siebie. Postawiły mnie przed wieloma nowymi sytuacjami – musiałam planować sobie trasę, wynająć samochód. Nauczyłam się radzić sobie w różnych sytuacjach typu łapiesz gumę albo droga, którą chcesz jechać, jest zamknięta. Muszę przyznać, że normalnie jestem gapą. Tak na dobrą sprawę, podróże dużo nauczyły mnie o sobie.

Wiesz, kiedy się jedzie samemu przez kilka tygodni samochodem, ma się bardzo dużo czasu na myślenie. Na układanie wielu rzeczy. Polubiłam siebie, nauczyłam się sobie wybaczać. Podróże pokazały mi, ze daję radę. Przesunęłam swoje granice dużo, dużo dalej niż jeszcze 5-6 lat temu myślałam.

[Martyna] – Czego jeszcze się nauczyłaś dzięki tym 63 krajom?

Tolerancji. Jadę do kraju afrykańskiego czy azjatyckiego, poznaję historię z zupełnie innej strony. Mieszkałam też w Niemczech, teraz mieszkam w Wielkiej Brytani. Nie oceniam ludzi. A już na pewno dużo mniej niż kiedyś.

Zobaczyłam, że ludzie na każdej wysokości geograficznej są dobrzy. Pomagają. To jest tak, że jak się samemu jeździ, to często się w kłotpoty wpada.

Nauczyłam się prosić o pomoc – i ludzie wielokrotnie dawali mi nocleg, jedzenie, gdzieś mnie zawozili. To było cudowne. Nauczyłam się ufać ludziom.


@samaprzezswiat

[Martyna] – A mentalne bariery, jakich dotknęłaś w czasie podróży? Udało Ci się je pokonać?

[Sabina] – Trzeba sobie zaufać, że się da radę. Nie bać się ludzi, nie bać się samotności. Nawet jak jedziesz sam, ludzi dookoła jest pełno. Mnóstwo ludzi poznaję w czasie podróży, więc nauczyłam się przełamywać, żeby podejść do drugiego człowieka i zacząć rozmawiać. Dzisiaj nie mam problemu z zaczepianiem ludzi, zaczepiam nawet dla żartu.

Czasami śmieję się, że jestem bezwstydna. Znasz taką grę, którą mają dzieciaki, że podpuszczają siebie nawzajem „idź i coś zrób”? Jakby ktoś mnie gdzieś wysłał, wszystko bym zrobiła. Nie mam już oporów żadnych, ale tak pozytywnie. To w sumie jest fajne.

[Martyna] – Porozmawiajmy o odwadze. Wierzę, że bez tego nie wyruszyłabyć nigdy w drogę.

[Sabina] – Są różne definicje odwagi. Jeden typ odwagi kojarzy mi się ze sportami ekstremalnymi, bo skakałam ze spadochronem, latałam na paralotni, nurkowałam, wspinałam się wysoko w górach, gdzie wielokrotnie było niebezpiecznie. Tu powiem Ci szczerze, taka odwaga jest blisko udowadniania sobie czegoś. Ona Cię buduje. W momencie, kiedy jesteś w bardzo ekstremalnej sytuacji, dopiero wtedy się poznajesz.

Ja zaskoczyłam samą siebie, bo tak jak normalnie na co dzień jestem gapą, to w sytuacji zagrożenia życia zachowuję zimną krew i fantastycznie daję sobie radę. To mnie wzmocniło. Dało kopa w normalnym życiu.

Miałam lęk wysokości. Lęk przestrzenny też. Zwalczyłam je pracą nad sobą – jestem z tego dumna. Dużo mnie to kosztowało, ale było warto. Dzisiaj jestem tą osobą, która na moście wiszącym, huśta innych. To obrazuje, jak daleką drogę przeszłam.

[Martyna] – A inne odcienie odwagi?

[Sabina] – Wysoko cenię odwagę w kontekście przekraczania własnych granic. Postawić pierwszy krok, spróbować. Okazuje się, że nasze granice są dużo dalej, niż sobie myślimy.

Myślałam, że nie jestem w stanie zrobić połowy albo nawet więcej rzeczy, które w rzeczywistości przyszły mi bardzo łatwo. Strach ma wielkie oczy. Czasami się śmieje, że po prostu trzeba zamknąć oczy i zrobić ten pierwszy krok.

[Martyna] – Co jest źródłem Twojej inspiracji?

[Sabina] – Ostatnio mocno wkręciłam się w fotografię. Miałam różne etapy w życiu. Kilka lat temu mocno zajarałam się górami, więc inspirowali mnie polscy himalaiści, teraz jaram się fotografią. Wcześniej dużo pisarzy, między innymi Bukowski i Jonathan Carroll. Dzisiaj inspiruje mnie sporo fotografów, w tym polskich np. Alina Kondrat i Kamil Dziubczyński.

Ale ogólnie, każdy, kto ma pasję i się jej w 100% poświęca, jest dla mnie inspiracją. To jest cudowne, poświęcać się czemuś w taki sposób.

[Martyna] – Odkrywasz nowe kraje, ale tak naprawdę odkrywasz siebie. To jest piękne. Zostając w domu, mogłabyś się pewnych rzeczy o sobie nigdy nie dowiedzieć. Czego jeszcze się nauczyłaś?

[Sabina] – Na pewno tego, że przekonałam się, że umiem zachować zimną krew. Miałam taką sytuację, że ktoś się mega skaleczył, krew sikała. Nie miałam bandaży, zakleiłam ranę taśmą srebrną i wsiadłam w samochód, zawiozłam na pogotowie.

I też to, że odnalazłam w sobie upór. Pamiętam, jak wchodziłam na Kilimandżaro, tuż przed świtem miałam mega kryzys. Siły już nie miałam. Kłębek myśli. Zwalczyłam w sobie to, zaczęłam liczyć kroki. Jeszcze 5 minut. Do następnej górki, do kolejnej. I tak poszło. Dałam radę.

[Martyna] – Sabina, dziękuję Ci bardzo za rozmowę! Biorę od Ciebie cenne lekcje i mam życzenie, żebyśmy porozmawiały znowu, kiedy dotrzesz na Antarktydę. Trzymam kciuki!


1 Komentarz

Piękna rozmowa z Martyną Stepek – Samaprzezswiat.pl · Maj 15, 2019 o 6:24 am

[…] [ROZMOWY #4] Sabina Lawrów – Dlaczego Powinieneś Postawić Ten Pierwszy Krok + Jak Znaleźć… 0 Author samaprzezswiat […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *